sobota, 17 maja 2008
Tort chlebowy
Sam pomysl jest bardzo popularny w Finlandii - taki tort podaje sie na kazdym domowym przyjeciu. Oczywiscie ile gospodyn tyle i farszow. Poniewaz dla mnie taki torcik jest ulubiana przekaska, mam i kilka swoich perelek. Zaczne od tortu z farszem z watrobianej. Smakuje nawet tym co nie przepadaja za podrobami.
![]() UWAGA!!! zaczynamy przygotowania conajmniej 12h przed podaniem, tort musi odstac 8-10 godzin w lodowce zeby nieco zmiekl. Ja robie pierwsza czesc wieczorem dnia poprzedzajacego podanie, druga rano a serwuje po poludniu lub wieczorem. Skladniki: cos do przybrania tortu
![]()
ETAP PIERWSZY: Przygotowujemy naczynie w ktorym bedziemy formowac tort. Ja uzywam do tego prostokatnej formy zaroodpornej, ktora wykladam folia (zostawiam dlugie “skrzydelka” ktore po zakonczeniu przygotowan nakryja tort, zapobiegajac jego osuszaniu sie). Jezeli nasz chleb mimo ze tostowy ma twardawa skorke nalezy ja odkroic. Tort sklada sie z 4 warstw chleba, przelozonych 3 warstwami farszu. 6 kromek chleba ukladamy na dnie naczynia (2x3) a nastepnie lekko nasaczamy mlekiem (okolo 1 lyzki mleka na jedna kromke) i tak postepujemy z kazda kolejna warstwa. Skladniki farszu (szynke, korniszony, pietruszke, watrobiana, serek, pesto i pieprz) bardzo dokladnie mieszamy, dzielimy na 3 rowne czesci a nastepnie jedna z nich wykladamy na wartwe chleba. Oczywiscie ostatnia warstwa jest chlebowa – nie musimy jej juz nasaczac mlekiem. Po skonczeniu zawijamy skrzydelkami folii. Aby taki tort latwo dal sie pokroic nalezy go docisnac. Ja zawsze ukladam na nim deske do krojenia a na nia dwa ciezkie garnki I tak wkladam do lodowki na conajmniej 10 godzin. ETAP DRUGI: przygotowujemy talerz na ktorym bedziemy serwowac tort. Wyjmujemy go z lodowki, rozpakowujemy z folii a nastepnie odwacamy do gory nogami na ten talerz. Dokladnie mieszamy majonez z serkiem topionym i smarujemy nim tort ze wszystkich stron. Nastepnie posypujemy zoltym serem lekko dociskajac by trzymal sie brzegow. Dekorujemy wedlug uznania. Wkladamy do lodowki jeszcze na conajmniej 2 godziny. SMACZNEGO! ![]()
piątek, 25 kwietnia 2008
Zycie na walizkach
Ostatnio troszke mi sie zniknelo... Dawno nie zagladalam na bloga. Nie, wcale sie nie ukrywam, po prostu jestem na malych wakacjach, ktore na szczescie potrwaja jeszcze ponad tydzien :) Niestety ta notka bedzie moim ostatnim blogowym wpisem w kwietniu z tego prostego powodu ze ostatnio zyje na walizkach. Wlasnie pisze ja z Polski, gdzie odwiedzam swoja kochana rodzine, tuz po porwocie czeka mnie weekend majowy w Petersburgu, a dzien po powrocie z Rosji... przeprowadzam sie 400km na polnoc. Pewnie powinnam zmienic nazwe bloga na 63N (jako ze wedlug planow przeprowadzka nie jest tylko chwilowa), ale niech juz zostanie tak jak jest ;) Jak widzicie czasu na gotowanie i blogowanie niestety nie mam ale niedlugo zloze Wam relacje z wycieczki do Wenecji polnocy. A zatem do zobaczenia w drugim tygodniu maja!!! Zanim sie jednak z wami ostatecznie pozegnam, ponizej zamieszczam krociutka relacje z naszej jednodniowej wycieczki do jednego z morskich kurortow Finlandii. Finlandia - jej nazwa pochodzi po prostu od konca ziemi, owczenego swiata. Niedawno bylismy wlasnie na takim koncu Suomi (bo tak swoja ojczyzne nazywaja Finowie), tyle ze na poludniowym :) ![]() Odwiedzilismy Hanko - najbardziej na poludnie wysuniete miasto w Finlandii. Obecnie jest malym
ale popularnym kurortem i jednoczesnie baza dla transportu morskiego. Waskie, pelne uroku uliczki prowadza na skalisty brzeg, skad rozciaga sie przepiekny widok na Baltyk. Na kazdym kroku napotykamy na slady historii - Hanko bylo punktem strategicznym, odbylo sie w jego okolicach wiele zacietych bitew. Ponadto Hanko bylo rowniez punktem z ktorego odplywali do Ameryki emigranci w czasach kryzysu o czym przypomina nam pomnik na nabrzezu. ![]() Jednak to nie burzliwa historia przyciagnela nas do spedzenia leniwego popoludnia w Hanko, lecz urokliwe XIX wieczne wille, romantycznie przytulone do skalistego brzegu. Kazda z nich ma swoje imie, zazwyczaj kobiece. Kazda tez ma nieodparty czar, w ich drewnie zapisane sa historie romansow szwedzkich i rosyjskich magnatow, pamietaja one bol wojennej rozlaki i szczescie wspolczesnych nowozencow, ktorzy chetnie przyjezdzaja w to zaciszne miejsce spedzic swoj miesiac miodowy. ![]()
piątek, 11 kwietnia 2008
Raspberry bars
Do tego placka mam sentyment, bo bylo to moje pierwsze wlasnorecznie zrobione ciasto. Jest banalne, a jednak ze wzgledu na spora ilosc masla po prostu rozpuszcza sie w ustach i kusi zeby siegnac po kolejny kawalek. Przepis pochodzi z magazynu Fine Cooking a dokladniej z dodatku z okazji 10 rocznicy tego pisma. ![]() Skladniki: Utrzec razem maslo i cukier, nastepnie dodac jajka i dokladnie wymieszac. Powoli dodawac make, starannie mieszajac, na koncu wrzucic orzechy. 2/3 ciasta cienko rozlozyc na papierze do pieczenia na duzej blaszce (do piekarnika), rozsmarowac dzem, i pokruszyc na wierzchu pozostala czesc ciasta. Piec w 180C okolo 30-40 min (do kiedy wierzch bedzie zloty). Po ostudzeniu pociac na spore kwadraty. Smacznego!
sobota, 05 kwietnia 2008
Czoko-mokka
Mimo ze od tygodnia bylo juz cieplutko i slonecznie, dzis zrobilo sie zimno i deszczowo, wiosna znow zniknela... W pochmurne dni do szczescia potrzebuje slodyczy, wiec decyzja zapadla szybko - dzisiaj bede piec placek!!! Deszczowe dni rowniez rozleniwiaja mnie straszliwe, dlatego koniecznie musialam zrobic cos szybkiego i prostego. Na dodatek w taki dzien jak dzis musi po prostu musi byc cos czekoladowego... Czoko-mokka ... smak dziecinstwa wedlug mojego Tygrysa. Wedlug mnie zwykly placek czekoladowy wykonczony jednakze pyszna polewa. Jakkolwiek by go definiowac, znika zdecydowanie zbyt szybko zostawiajac za soba jedynie necacy czekoladowo-kawowy aromat.
![]() Skladniki:
Przepis na zyczenie mojego M wyszperalam na finskim forum. Rozpuszczamy maslo i schladzamy je. W miedzyczasie ucieramy jajka z cukrem, dodajemy mleko. W osobnej misce laczymy wszystkie suche skladniki. Powoli dodajemy je do mikstury z jaj, dokladnie mieszajac. Na koncu wlewamy ostudzone maslo. Ciasto wykladamy na duza blache od piekarnika i pieczemy przez 15 min w 200C. W miedzyczasie przygotowujemy polewe: rozpuszczamy maslo, wsypujemy wszystkie pozostale skladniki i gotujemy na malym ogniu do zageszczenia. Masa blyskawicznie zastyga dlatego trzeba ja natychmiast rozprowadzic po ciescie. Smacznego!
środa, 02 kwietnia 2008
Slimaczki z otrebami i lazurem
Zapach swiezego pieczywa to dla mnie zapach prawdziwego domu. Sama jeszcze nie odwazylam sie upiec chleba, buleczki od jakiegos czasu na szczescie juz mnie tak nie przerazaja :) Slimaczki mozna nadziewac czymkolwiek, ja dalam sporo sera i szynki. Na szczescie buleczki sa z otrebami, wiec mozna smialo sie nimi raczyc bez ograniczen, bo da sie je podciagnac do kategorii "zdrowe" :D ![]() Skladniki:
Do podgrzanego mleka wrzucamy rozdrobnione swieze drozdze. Nastepnie dodajemy sol, miod i make, starannie mieszamy. Powoli dodajemy otreby a na samym koncu wlewamy olej. Odstawamy do wyrosniecia w cieple miejsce az ciasto powiekszy objetosc dwukrotnie. Wyrosniete ciasto dzielimy na pol. Kazdy kawalek rozwalkowujemy na placek o wielkosci 30x40cm i smarujemy go stopionym maslem. Nasepnie rownomiernie posypujemy startym zoltym serem, kawalkami lazura i szynki. Ciasno zwijamy od dluzszego brzegu w rolade, kroimy w plasty o grubosci 2-2,5 cm. Kazda buleczke lekko sciskamy w dloniach i ponownie odstawiamy do podrosniecia. Smarujemy bulki rozbeltanym jajem i pieczemy 15 min w 225C. Z przepisu wychodzi okolo 20 slimaczkow. Oryginalny przepis znajduje sie tutaj.
poniedziałek, 31 marca 2008
Poledwiczki w czerwonym winie
Nie wiem czemu nie potrafie sie rozsmakowac w czerwonym winie. Czasem wypije ale nigdy wiecej niz kieliszek. Prawie zawsze pozostaje mi na jezyku lekko cierpkawy posmak, czuje osad, ktorego nie potrafie sie pozbyc przed dlugi czas. Dlatego wiekszosc win u nas w domu to wina biale i to najczesciej na ich bazie robie sosy. Jednak nie gotuje tylko dla siebie, wiec od czasu do czasu, by zaspokoic tygrysi instynkt, przychodzi pora na sos z czerwonego wina... ![]() Skladniki: Mieso cienko rozbic, posolic i usmazyc na masle. Wyjac je na talerzyk, zmniejszyc ogien, na patelnie wlac wode i wino, zagescic, gotowac pod przykryciem 5 min. Nastepnie dodac sos sojowy, czerwona papryke i sol, rozowy pieprz lekko rozgniesc w dloni i dorzucic, dokladnie wymieszac. Wlozyc ponownie mieso i dusic na malym ogniu jeszcze 2-3 min. Smacznego!
sobota, 29 marca 2008
Mämmi
Mämmi prosto mowiac to tradycyjny deser podawany w Finlandii na Wielkanoc. Co to dokladnie jest mämmi jest juz nieco trudniej wytlumaczyc, zwlaszcza ze widze TO dopiero drugi raz w zyciu. TO ma dla mnie smak lekko przypalonych powidel sliwkowych. Calkiem zjadliwe, choc wiecej niz lyzka tej osobliwosci niezle zamula. TO nie jest szczegolnie lubiane nawet przez wiekszosc Finow, dlatego skutecznie zabijaja smak posypujac je cukrem i polewajac gesta slodka smietanka. TO kupuje sie w sklepie bo nikomu w dzisiejszych czasach nie chce sie meczyc z przygotowaniami, dlatego tez zamiast przepisu podaje za Wikipedia co w sklad TEGO wchodzi... Mämmi jest przyrzadzane z wody, maki zytniej, zytniego sproszkowanego slodu i melasy. Po zmieszaniu skladnikow zostawia sie samo sobie az ”dojrzeje” a nastepnie piecze kilka godzin, po czym na kilka dni odstawia w chlodne miejsce, zeby sie przegryzlo i uzyskalo swoj zaskakujacy ”przetrawiony” wyglad. ![]() Historia mämmi jest dosyc ciekawa. Podobno przybylo do Finlandii wraz z naplywem kultury katolickiej juz w XIII wieku. Poczatkowo mämmi jako ze ma wlasciwosci przeczyszczajace jadalo sie w okresie postu aby oczyscic i przygotowac organizm do okresu wielkanocnego. Korzenie mämmi prawdopodobnie siegaja kultury germanskiej, jednak przetrwalo ono do dzis jedynie w Finlandii. Co ciekawe produkt przypominajacy mämmi istnieje do dzis w .... Iranie! Samanu – bo tak nazywa sie ten slodki ”delikates” podawane jest w ichni Nowy Rok, ktory nota bene przypada w naszym okresie wielkanocnym... ![]()
poniedziałek, 24 marca 2008
Pääsiäisen rahkapiirakka - finska wielkanocna drozdzowka
Rahkapiirakka dla Finow jest tym czym babka dla nas - Wielkanoc bez niej traci caly urok. Ta drozdzowka po prostu musi pojawic sie na stole, nie tylko ze wzgledu na tradycje, ale przede wszystkim dlatego ze Finowie maja bzika na punkcie wszelakich ciast drozdzowych. Przepis ten dostalam od ”prawie tesciowej” i wiem ze jest w rodzinie juz od conajmniej 4 pokolen. ![]() Skladniki na ciasto:
Skladniki na mase serowa:
Wszystkie skladniki masy serowej wymieszac na gladko (rodzynki mozna wszesniej namoczyc w wodzie lub w wodzie z alkoholem np rumem). Zalac masa serowa, brzeg ciasta posmarowac rozbeltanym jajkiem i piec 20 min w 200C.
niedziela, 23 marca 2008
Biegowki i ja...
Jestem niestety typem siedzaco-wegetujacym. Najbardziej lubie zaparzyc sobie gigantyczny kubek herbaty, usiasc w fotelu, zamotac sie w koc i pograzyc w jakiejs ciekawej lekturze. Wszelakim sportom zazwyczaj mowie nie z czystego lenistwa, nie lubie wysilku ani potu i to mnie gubi.... Powoli staram sie zmieniac moj leniwy charakter, ale jakos ciezko mi to idzie. Nigdy wczesniej nie mialam stycznosci z jakakolwiek forma aktywnosci zimowej. Dla mnie zima od zawsze byla rownoznaczna z hibernacja (i goracymi herbatami w fotelu). Ale raz kozie smierc... Mieszkam w w koncu w Skandynawii, wiec wypadaloby cos nowego sprobowac... Pierwszy raz w zyciu zalozylam narty dopiero tydzien temu. Na szczescie byly to tylko biegowki... Mimo ze uzywane na kompletnie plaskim terenie (dokladniej na jeziorze) i w tempie wrecz slimaczym, moje biegowki mialy tendencje do naglego krzyzowania sie, ze skutkiem prograwitacyjnym. Po kilku dniach prob czlapania z dyndajacymi deseczkami u nog odnotowuje sukces – liczba upadkow sie zmniejsza a mnie powoli zaczyna sie to wszystko podobac. Zapada decyzja – kupujemy biegowki na przyszla zime (pod warunkiem oczywiscie ze ja bede jezdzic tylko po jeziorze :P) A oto po lewej przyklad stylu klasycznego wedlug M. a po prawej stylu rozpaczliwego wedlug mnie :D
![]()
sobota, 22 marca 2008
Kuskus po mojemu
Nigdy nie darzylam kasz szczegolna sympatia ale kuskus jest wyjatkiem. Moze dlatego ze jest tak drobny i delikatny a moze dlatego ze tak doskonale wchlania smak i aromat wszelkich dodatkow... ![]() Skladniki:
Na kazdym opakowaniu jest zaznaczony sposob przyrzadzania kuskusu. Ja natomiast niezaleznie od instrukcji zalewam kaszke szklanka wrzacej wody, czekam az sie wchlonie, zalewam kolejna szklanka i tak dalej do momentu gdy kuskus nie wchlania juz wiecej wody a sama kaszka jest miekka i gotowa do jedzenia. SMACZNEGO!!!
1. Kuskus zalac wrzaca woda z rozpuszczona kostka rosolowa (moja ulubiona wersja to z ta o smaku kurczaka). 2. Wszystkie warzywa drobno pokroic w kostke. 3. Gdy kuskus namieknie dodac warzywa, doprawic sola i pieprzem, podawac na cieplo. Wersja na lato: bez kostki rosolowej za to polac sokiem z 1 cytryny i przyprawic mieta, podawac schlodzone |
Zakładki:
Kuchnia - blogi anglojezyczne
Kuchnia - blogi pl
Kuchnia - strony pelne inspiracji
Podroze
|